Czy Wy też graliście w dzieciństwie w domino? Doskonale pamiętam, gdy podpatrywałam, jak grają w nie moi starsi kuzyni, którzy próbowali wciągnąć mnie w tę zabawę. Koniec końców dopiero ciotka przekonała mnie, że ja też potrafię – zaczęłam nawet wygrywać z kuzynami, którzy próbowali ukryć swoje rozgoryczenie z tego powodu. Mówiąc krótko – mam niesamowicie pozytywne wspomnienia związane z tą grą.
Ten sentyment skłonił mnie do zakupu Czuczu domina dla moich bliźniaków. Gra atrakcyjna wizualnie, kolorowa, ładna grafika. Z jednej strony tradycyjne domino, tyle, że w kolorowej wersji, z drugiej – wesołe zwierzaki. Czyli dwa w jednym, bo Czuczu domino to z drugiej strony gra memory dla dzieci. Dzieciaki grają raz w to (osiągając całkiem spore sukcesy), raz w domino (tu już bywa różnie, ale dzielnie walczą).
Czuczu domino to gra, która ma kilka ogromnych zalet. Raz, że nadaje się dla dzieci w różnym wieku – świetnie się bawią moje czterolatki, ale i ich młodsi kuzyni i starsi koledzy. Dwa – obrazki są duże i ładne, dzięki czemu dzieci chętnie się nimi bawią (niekoniecznie zgodnie z zasadami gry). Po trzecie, jest bardzo angażująca – ćwiczy koncentrację, pamięć, wciąga we współzawodnictwo. I tu dochodzimy do zalety bardzo istotnej – dzieciaki świetnie bawią się same, a ja mam wreszcie chwilę dla siebie. Czego chcieć więcej?

Mało które dziecko wie, że również polscy autorzy tworzyli fantastyczne komiksy, które nie tylko bawiły do łez, ale również uczyły i przekazywały pewne morały. Warto pokazać dziecku polskie komiksy, aby odłożyło na bok te o przygodach super bohaterów, które nie wnoszą nic do ich życia i światopoglądu.
Polacy, którzy wyemigrowali do Wielkiej Brytanii powinni nie tylko cały czas pielęgnować swoje rodzime tradycje i zwyczaje, ale przede wszystkim również język. Jest to szczególnie istotne w przypadku dzieci i młodzieży, aby nie zapomniały ojczystego języka.
Chyba każdy Polak przebywający w Wielkiej Brytanii, szczególnie skazany na całkowity brak towarzystwa swoich rodaków, zaczyna w końcu tęsknić nie tylko za polską mową, ale i słowem pisanym. Skoro nie można zamienić z nikim z najbliższego otoczenia słowa po polsku, jedynym ratunkiem pozostaje internet… lub stara, dobra, czasami jakże niedoceniana książka.